XIV CROSS MARATON PRZEZ PIEKŁO DO NIEBA

50 MARATON ROBERTA CIUPKA
Do Sielpi zawitaliśmy po raz drugi po 9 latach. Poprzednio, w 2010 byliśmy liczną grupą razem z Węgrami z Szigethalom, którzy przyjechali na nasze zaproszenie. Startowaliśmy wtedy pod nazwą: Szigethalom-Jaworzno POLISH-HUNGARIAN TEAM.
Wyjazd na tegoroczny maraton narodził się spontanicznie. Robert Ciupek postanowił przebiec tam swój jubileuszowy, 50. Planując go 2 tygodnie wcześniej miał ich 48 oraz w nogach przebiegnięte w kwietniu już 2 takie dystanse. Tydzień przed Sielpią zrobił jeszcze jeden i wszystko się zgadzało. Robert Ciupek biegał już jako małolat dla zdrowia nie startując w zawodach, później – w wyniku szoku pomałżeńskiego – na jakiś czas przestał. Ponownie wznowił treningi w 1998 roku i odtąd można przyjąć, że zaczął biegać na poważnie a koronny dystans pierwszy raz przebiegł w Krakowie w 2002 roku. Nie jest to zawodnik z ostatniej łapanki. Życiówkę w maratonie wyśrubował na 3:11 z sekundami, wygrał też razem z Darią trzykrotnie Mistrzostwa Polski Par Małżeńskich. Najpierw kobieta doprowadza do szoku, kilka lat później przyczynia się do wygrywania mistrzostw. I jak je zrozumieć. W 2010 z powodu problemów zdrowotnych ponownie musiał zrobić kilkuletnią przerwę. Nieznana przyczyna prawie  wykluczała jakąkolwiek bardziej intensywną formę ruchu a lekarze radzili, żeby pił mniej alkoholu. Chłopak pił, jak przeciętny obywatel i trudno było z takiego pułapu zredukować ilość. W końcu, po zdiagnozowaniu przyczyny i częściowemu uporaniu się z problemami z tarczycą ponownie zaczął się ruszać. Maraton po reaktywacji zaliczył badawczo w 2017 i wymyślił, że za 2 lata w okolicach 50 urodzin przebiegnie swój jubileuszowy, ale brakowało jeszcze 14. W ubiegłym roku wziął się do roboty i tak się rozpędził, że zrobił 10 z czego 5 w ciągu siedmiu tygodni. To rekordy klubowe i raczej długo nie zostaną pobite. Jubileuszowy w Sielpi był już czwartym w tym roku.
Nazwa imprezy – bardzo dobra marketingowo – bierze się z miejscowości, przez które się przebiega. Najpierw Piekło, później Niebo i tak trzy razy.  Lekko pagórkowata trasa w zdecydowanej większości duktami leśnymi, miejscami po piasku oraz dosyć wysoka temperatura nie sprzyjała osiąganiu dobrych wyników. Dodatkowo odczuwaliśmy już maratony z ostatnich tygodni i  konsekwencje z nimi związane. Obserwując czasy innych zawodników, większość miała chyba to samo. Niżej podpisany po 31 latach biegania w końcu się dochrapał i coś wygrał (kategorię „emerytów”). Pozostała trójka biegła razem ustawiając tempo na zmieszczenie się godzinę przed limitem i nastawiając się na nawadnianie w przydrożnych sklepach. Co prawda były na trasie liczne punkty z napojami, ale raczej nie z takimi. W całej imprezie wzięło udział 230 zawodników, z czego w maratonie 135 a pozostali w towarzyszącym marszobiegu na dystansie półmaratonu. W ten sposób ustanowiono rekord frekwencji. Nagród i upominków w losowaniu było tak dużo, że niektórzy byli wylosowani dwa razy. Maraton należy do klimatycznych z  przystępnym jak na dzisiejsze czasy wpisowym (60 zł) a 7-godzinny limit sprawia, że ukończyć go może niemal każdy. Niewykluczone, że jeszcze tu wrócimy. Solenizant zapowiedział swój setny za 8 lat, zatem może w 2027 roku już w bardziej szerokim składzie.
Robert Chmielewski
Wyniki:
32. Robert Chmielewski   4:20:27  (114 maraton)
85. Robert Ciupek           5:59:21  (50 maraton)
86. Rafał Michalski          5:59:21  (33 maraton)
87. Grzegorz Gębski        5:59:21  (53 maraton)

III Chrzanowski Bieg Uliczny Pociąg do biegania – 19.05.2019

17. Przemysław Starzycki – 00:39:05
20. Mariusz Kiljan – 00:40:11
28. Miłosz Lech – 00:42:07 0
32. Dariusz Gigoń – 00:42:23
47. Piotr Kolka – 00:44:14
71. Paweł Rębisz – 00:46:14
79. Rafał Szarek – 00:46:50
83. Damian Rykalski – 00:47:04
93. Beata Koźmienko – 00:47:42
95. Krzysztof Pieczara – 00:47:53
101. Rafał Kucharski – 00:48:10
116. Tomasz Marcinowski – 00:49:08
136. Magda CIEZAK-RAUSZER – 00:50:27
138. Ela KUCZMINSKA-CIĄGWA- 00:50:31
159. Artur Kopeć – 00:52:05
161. Agata KOWALCZYK-GROCHLA – 00:52:11
170. Zbyszek Żaliński – 00:52:45
177. Aneta Wilczyńska – 00:53:05
215. Andrzej Rubin – 00:56:04
217. Katarzyna Syguła – 00:56:07
228. Boguś Guja – 00:56:57
231. Teresa Szozda – 00:57:14
248. Grzegorz Stano – 00:59:18
na 5km :
16. Bartek Gliniecki – 00:20:31
21. Emilia Stańkowska – 00:21:00
120. Agnieszka Czopek – 00:27:19
195. Przemek Boś – 00:29:45
198. Natalia Boś – 00:29:47
253. Kazek Kawulak – 00:32:29

I CRACOVIA MARATON – 11.05.2002 r

Start pierwszego maratonu wytyczono na ul. Grodzkiej, metę na Rynku Głównym. Biurem był niewielki pokój w jednym z budynków na ul. Brackiej – dzisiaj nie do pomyślenia. Na przebiegnięcie dwóch pętli maratończycy mieli 5 godzin i 30 minut. Sklasyfikowano 718 zawodników. Zwycięzca zgarnął samochód Citroen C3 i 2 tys. euro na paliwo. Jeden z organizatorów głosił przed startem, że w planach jest osiągnięcie  frekwencji na poziome 2 tysięcy. Wtedy wydawało się to mrzonką, wielkie zainteresowanie bieganiem było dopiero przed nami. Pułap ten osiągnięto w 2010 roku, a od kilku lat w Krakowie regularnie startuje ponad 5 tys. biegaczy.

Jak  zazwyczaj w pierwszych edycjach imprez nie uniknięto niedociągnięć organizacyjnych. Np. depozyt – obraz nędzy i rozpaczy. Góra worków rzucona w okolicach pomnika Adasia bez ładu i składu, każdy szukał swojego. Jedna wyznaczona  osoba nie była w stanie tego ogarnąć.  Pewna Włoszka patrzyła na to zamieszanie i nie wiedziała, co począć. Jednak dusza gentlemana w narodzie ciągle jest i każdy, prócz swoich, szukał również jej rzeczy. W końcu jakiś szczęśliwiec znalazł i podał Włoszce ale nie wiem, czy później coś z tego było.

Do momentu organizacji tego biegu błąkaliśmy się po Polsce a czasem po Europie biorąc udział w różnych maratonach. W końcu pojawił się taki niemal na miejscu, nie mogło w nim zabraknąć naszej drużyny. Nietypowe to były czasy. Norbert Jachymczyk biegał jeszcze powyżej 4 godzin, Tomek Brajer był jedynym, który dbał o tężyznę fizyczną również od pasa w górę a Mariusz Sobota ścigał się z Kenijczykami. Mariusz wykorzystał moment dublowania przez Kenijczyków i zabrał się z nimi. Jak później wspominał: „Wszyscy krzyczeli: Polska! Polska! Dawaj! Brawo Jaworzno!”. Rozgrzał kibiców i dał im nadzieję, że …. Tutaj kropka, bo mogę być posądzony o rasizm. Trochę go to kosztowało, ledwie zmieścił się w limicie. Ale miał swoje 5 minut, a właściwie 500 metrów.

Robert Chmielewski

Wyniki:

  1. Robert Ciupek          3:43:53
  2. Tomasz Brajer          3:47:58
  3. Grzegorz Gębski       3:48:06
  4. Robert Chmielewski  3:48:53
  5. Norbert Jachymczyk  4:06:46
  6. Mariusz Sobota         5:18;49

Włodzimierz Zastawnik nie ukończył